Historia Sopotu. Ulica Bohaterów Monte Cassino w 1920 roku

Sopot - jedno z piękniejszych miast u wybrzeży Bałtyku - zaczął tworzyć swoją legendę modnego uzdrowiska na początku dwudziestych lat XVIII wieku. Utrwalił ją jednak dopiero na przełomie XVIII i XIX wieku. W tamtej, bowiem, jakże barwnej belle epoque kąpielisko sopockie było miejscem spotkań międzynarodowej socjety, głównie polskiej, niemieckiej i skandynawskiej - arystokratycznej, burżuazyjnej a także artystycznej. I ta tradycja eleganckiego letniska - w rzeczywistości starsza, bo sięgająca jeszcze połowy XVI wieku - jest tu wciąż bardzo żywa. Sprawia to uroda tego miejsca. Wabi tu przybyszów pejzaż zatoki, piaszczysta plaża i malownicza skarpa wznosząca się w stronę pobliskiego Orłowa. Zachwyca drewniane molo, które daleko od brzegu zanurza się w lustrze wody, zachwycają lesiste wzgórza, pośród których rozsiadło się siedem dolin. Idąc ocienionymi sopockimi ścieżkami trafiamy czasem do miejsc rozrywki i rekreacji, albo giniemy w świecie zieleni i ciszy.

Zachowana w znacznym stopniu stara, XIX i XX-wieczna zabudowa miejska jest tutaj także wartością wyjątkową. Ocalało tu wiele jeszcze pełnych wdzięku willi neobarokowych, neoklasycy stycznych i eklektycznych. Liczne są okazałe mieszczańskie kamienice i pensjonaty zdobione wieżyczkami, dekoracyjnie ukształtowanymi szczytami, z fasadami, które uzupełniają drewniane, przeszklone werandy, typowe dla architektury miejsc wypoczynkowych. Jakże nastrojowe są uliczki w Sopocie. Bywali tutaj przelotem lub stawali na dłuższe pobyty uczeni jak Maria Skłodowska, bywali pisarze - Józef Ignacy Kraszewski, Henryk Sienkiewicz i Stanisław Przybyszewski, była poetka - Maria Jasnorzewska-Pawlikowska wraz z siostrą Magdaleną i bywali poeci - Wincenty Pol, Jan Lechoń i Julian Tuwim. Był też znany etnograf Oskar Kolberg, a także wielki aktor Ludwik Solski. Byt tu wreszcie i Friedrich Lorentz - znakomity niemiecki językoznawca, badacz dialektu Kaszubów. Wiele też bywało innych niepospolitych postaci, które ubarwiały i uświetniały w przeszłości życie nadmorskiego miasteczka. Dzieje tego obszaru, który należy do Sopotu, sięgają odległych epok. Archeolodzy natrafili tu, bowiem w minionym i także w naszym stuleciu na ślady kilku skupisk osadniczych o metryce jeszcze prasłowiańskiej. Datuje się je na lata między 650 a 400 pne, na czasy, kiedy zamieszkiwały tu ludy kultury wschodnio pomorskiej. Tędy przebiegał też starożytny szlak handlowy via legia, którym przybywali kupcy z południa po bursztyn i po skóry. I tutaj świadectwem odległej też przeszłości jest słowiańskie grodzisko wzniesione w drugiej połowie VIII wieku, które usytuowane na nadmorskiej skarpie było zaludnione aż po X wiek. Istnieje przypuszczenie, że po spaleniu grodziska jego mieszkańcy przenieśli się bardziej na południe do miejsca, z którego w XII lub XI II stuleciu rozwinęła się osada Sopot.

Łazienki północne wybudowane w 1905 roku, zdjęcie pochodzi z 1920 roku.

Dawne tutejsze wsie jak Stawowie, Świemirowo, Brodwino a także Sopot wyłaniają się w średnio wiecznych źródłach w nadaniach książąt pomorskich. Książęta ci dążyli do utrwalenia nieokrzepłego jeszcze chrześcijaństwa, które niosło ze sobą cywilizacyjny rozwój ich ziem. Tworzyli sieli parafii i klasztorów, podległych biskupstwu włocławskiemu i arcybiskupstwu w Gnieźnie. Spośród pomorskich zakonów ważną rolę w historii odgrywało opactwo cystersów w Oliwie ufundowane w osiemdziesiątych latach XII wieku przez księcia Sambora I. Jego dobroczyńcami bywali i późniejsi wielmoże, w rym ostatni z tutejszej dynastii Mściwoj II, który swoją politykę oparł na sojuszu z Piastami. Nadaniem z 5 marca 1283 roku ów książę uposażył klasztor w Oliwie kilkunastoma wsiami, w tym Brodwinem i Sopotem, przekazanymi braciom jako rekompensata za ziemie utracone pod Gniewem na korzyść Krzyżaków. Wieś Stawowie już dawniej należała do dóbr cystersów natomiast wieś Świemirowo (z wydzielonym tutaj w XVII wieku majątkiem Karlikowo) zakonnicy przejęli w 1316 roku z rąk panien norbertanek z Żukowa. Odtąd aż do pierwszego rozbioru Polski, kiedy król pruski Fryderyk II odebrał cystersom ich dobra, byli oni właścicielami także i tych terenów, które na początku XX wieku włączono do zespołu miejskiego Sopotu, sięgającego na północy po rzeczkę Swelinia. Wspomniane średniowieczne osady usytuowane były na obszarze dzisiejszego górnego Sopotu, którego granicę od wschodu wyznaczała niegdyś, jak wyznacza i dziś, wysoka skarpa brzegowa.

Obszar poniżej skarpy aż po XVII wiek byt trudno dostępnym mokradłem, a pierwszego rybaka wzmiankowano tutaj w 1604 roku. Z biegiem lat, kiedy kanały odwadniające stopniowo osuszyły bagniska, pojawiło się tu kilka chałup rybackich, na planie z 1714 roku wrysowanych w miejscu dzisiejszego placyku prowadzącego na molo. Górna część sopockiej osady natomiast już od połowy XVI wieku przeżywała okresy świetności jako wilegiatura najpierw możnych gdańskich patrycjuszy, a po połowie XVIII stulecia także szlachty i magnaterii pomorskiej. W ciągu drugiej połowy XVI i w XVII wieku wydzierżawiono tu od opata cystersów i wydzielono kilkanaście folwarków, w których zakładano młyny, kuźnice i prochownie i w których wznoszono dwory z ogrodami kwietnymi i warzywnikami. Dwa spośród nich wpisały się do historii Polski w szczególnych okolicznościach. Pierwszym był nieistniejący już dwór gdańskiego kupca Reinholda Kdlmera, ulokowany nad stawem w folwarku Karlikowo. To w nim na wiosnę 1660 roku rezydował król Jan Kazimierz wraz z żoną Ludwiką Marią Gonzaga i śledził toczące się w Oliwie pertraktacje pokojowe, które miały zakończyli wyniszczające Polskę wojny ze Szwedami. Przedstawiciele wrogiej strony, ze zwierzchnikiem grupy szwedzkich negocjatorów grafem Magnusem de la Gardie, stanęli w dworze francuskim, który z tego powodu ufortyfikowano wałem i otoczono nawodnioną fosą. Pozostali członkowie jakże licznej, bo około 200 osobowej delegacji szwedzkiej pomieścili się musieli w innych sopockich siedzibach, w tym i w chałupach chłopskich. W dworze francuskim przebywał też w 1710 roku król August II Sas, a w 1733 - król Stanisław Leszczyński. Następstwa pobytu tego ostatniego władcy w sprzyjającym mu Gdańsku okazały się fatalne także i dla sopockiej osady, wojska carskie, bowiem popierające Augusta III Sasa spaliły wszystkie zabudowania, nie oszczędzając nawet chałup rybackich. Odbudowę zniszczonej osady rozpoczęto od połowy XVIII wieku. Wówczas zainteresowanie tym miejscem przejawiali szlachta pomorska i arystokraci, którzy nabywali folwarki opuszczane przez zubożałych gdańskich patrycjuszy. Największym posesorem ówczesnych włości sopockich był Józef hr. Przebendowski. Skupił on w swoim ręku 90% gruntów, w tym przejął 11 folwarków i uposażył nimi żonę Bernardy von Kleist, której piękną siedzibą był Pałac Błękitny.

Panorama Sopotu z 1920 roku.

Spośród sopockich dworów budowanych do końca XVIII wieku zachowało się zaledwie kilka. Dziś są one już pozbawione swej pierwotnej formy, a czasem, jak w przypadku dworu francuskiego zastąpione późniejszą budowlą. Jednym z tych najstarszych zabytków architektury w Sopocie jest dwór hiszpański od końca XVI wieku będący w posiadaniu kolejno kilku znakomitych rodów gdańskich: Kleefeldów, Rogge, Uphagenów i Giesebrechtów. Po spaleniu osady przez Kozaków, dwór został wydzierżawiony przez szlachecką rodzinę Rexinów i następnie, już po odbudowie, odstąpiony w 1756 roku hrabiemu Przebendowskiemu. Inny zachowany dworek klasycystyczny od 1797 roku był w rękach Kajetana hr. Sierakowskiego i jego żony Heleny z Dzieduszyckich. W tej siedzibie wielkiego patrioty, działacza Sejmu Czteroletniego i później senatora Królestwa Polskiego, rezyduje dziś Towarzystwo Przyjaciół Sopotu. Początek XIX wieku przyniósł istotne zmiany w stanie posiadania tutejszych włości, które po 1772 roku, po pierwszym rozbiorze Polski przejmują stopniowo właściciele niemieccy. Proces ten zapoczątkowało wykupienie w 1804 roku (już po śmierci Bernardy Przebendowskiej) jej dóbr przez kupca gdańskiego Carla Christopha Wagnera, który zbudował swój własny dwór. Z kolei w 1814 roku posesję Sierakowskich pozyskał inny gdański kupiec Daniel Gotthilf Franzius. Następny etap w rozwoju osady sopockiej wyznaczają lata dwudzieste ubiegłego wieku i łączą się z osobą Jeana George'a Haffnera z Colmaru. Był to lekarz przyboczny generała napoleońskiego Jeana Rappa, który dotarł do Gdańska wraz z armią francuską. Haffner dostrzegł krajobrazowe i lecznicze zalety nadmorskiego pasma, wykupił tu grunt i zainicjował przekształcanie się ubogiej rybackiej wioski w dzisiejszym dolnym Sopocie w niewielkie uzdrowisko.

Okolicznością sprzyjającą przedsięwzięciu Haffnera było wybudowanie w 1824 roku bitej drogi z Gdańska przez Oliwę do Sopotu, dzięki czemu docierała tu większa liczba osób z najbliższych okolic. Dla kuracjuszy zbudował Haffner najpierw w 1823 roku zakład kąpielowy, a w rok później dom zdrojowy. W niewielkiej odległości od ówczesnego pomostu usytuował też szatnie dla panów i dla pań; później staną się one Łazienkami Północnymi i Południowymi. Lekarzowi z Francji zawdzięcza też Sopot pierwsze nadmorskie parki zwłaszcza starannie uformowane planty po stronie południowej. Nowe lecznicze i rekreacyjne funkcje dolnej osady w Sopocie spowodowały wzrost zaludnienia tutejszych gruntów i terenów, na których około połowy XIX wieku stało już 150 domów. Napływali tu nowi osadnicy znajdujący pracę w zakładach kąpieliska, przybywali coraz liczniejsi kuracjusze i letnicy zwłaszcza po 1870 roku, kiedy Gdańsk uzyskał połączenie kolejowe z Warszawą i z Koszalinem. Do sopockiego mola dobijały statki obwożąc pasażerów od Helu, Gdyni i Orłowa po Jelitkowo, Brzeźno i Gdańsk. Przed I wojną statki kursowały też regularnie między Piławą i Królewcem oraz między wyspą Bornholm i Karlskroną na południu Szwecji. W dziejach Sopotu ważna jest też data 1874 roku, wówczas, bowiem powstała gmina. Z jej działalnością wiąże się kilka znakomitych inicjatyw, które pobyt w tym miejscu aż po dzień dzisiejszy czynią bardziej atrakcyjnym. Rozpoczęto w 1875 roku od wyreperowania mola za sumę 1500 talarów. W dwa lata później wykupiono od spadkobierców Emsta Adolfa, Bdttchera, pasierba doktora Haffnera, cały zespół zabudowań uzdrowiska. W latach 1880-1881 stanął, zatem nowy budynek zdrojowy wkomponowany na osi mola, z wielkimi werandami zamkniętymi ciągiem galeryjek arkadkowych. W nim skupiało się życie towarzyskie letniska, a nastroju dopełniała od 1888 roku własna orkiestra zdrojowa. W latach 1897-1901 po północnej stronie uzdrowiska urządzono kilka kortów tenisowych, a na terenie niedawnej wsi Świemirowo wkomponowano w 1898 roku tor wyścigów konnych z pięknym widokiem na zatokę. Oba te miejsca - korty i tor wyścigów konnych - ściągają tu na zawody, także i międzynarodowe, miłośników obu tych ekskluzywnych dyscyplin sportowych, nadto działające przy nich kluby są miejscem spotkań wielu interesujących ludzi.

Dekretem z 8 października 1901 roku, podpisanym przez cesarza Wilhelma II, Sopot uzyskał status miasta. Ta okoliczność inspirowała teraz magistrat do podejmowania nowych przedsięwzięli, które miały podnosili prestiż młodego miasta. W dalszym ciągu wykupywano grunty od dotychczasowych właścicieli i tak w 1904 roku pozyskano od ostatnich posesorów dawny majątek Przebendowskich, a w 1910 roku przejęto folwark Karlikowo. Tutaj niestety, z braku środków na remonty, rozebrano w 1912 roku dwór Ludwika Gralatha, wybudowany w połowie XVIII wieku, na miejscu historycznego dworu Kólmera. Sporządzono też wówczas plan urbanistyczny, który zakończył czasy chaotycznej zabudowy terenów miejskich. Zdecydowano wznieśli nowe, reprezentacyjne gmachy, bardziej niż dotychczasowe odpowiadające zamożności kuracjuszy i pensjonariuszy młodego już i wytwornego letniska. Te nowe gmachy - dziś już szacowne sopockie zabytki - zaprojektował w większości Paul Puchmuller, architekt miejski, który najpierw w 1903 roku postawił pawilon Łazienek Północnych w 1972 roku zastąpiony nowym ciągiem łazienek. W 1907 roku wybudował różny od poprzedniego projektu pawilon Łazienek Południowych, inspirowany architekturą skandynawską. Znaczniejsze wszakże były inne jego realizacje, takie jak wybudowanie w latach 1903-1904 nowoczesnego zakładu kąpielowego. Współpracował tu z architektem Dunkelem i rzeźbiarzem Fenzloffem. Ten artysta opracował dekorację pierwotnie dwóch portali i zapewne też modernistyczną aranżację wnętrza westybulu. Dziełem Puchmullera byt też ratusz o ciężkich formach, który wydźwignięto w latach 1910-1911, a rozbudowano jeszcze w 1923 roku. Architekt ów współpracował w latach 1910-1912 przy wznoszeniu trzeciego z kolei budynku zdrojowego, zaprojektowanego przez profesora politechniki gdańskiej Wagnera, a realizowanego przez Kóhlera. Wnętrza owego sopockiego Kurhausu były bogato dekorowane, a szczególny podziw wzbudzała pełna przepychu sala teatralna.

To miejsce jednak cieszyło się nie tylko dobrą sławą, ponieważ od 1920 roku czynne w nim było kasyno gry. Jego działalność zasilała zubożałą po I wojnie kasę miejską. Po gmachu domu zdrojowego pozostały większe fragmenty - partie przyziemia, taras oraz pawilon z rozległym widokiem na molo i na morze. Ten obszerny teren wpisał się w powojenne dzieje Sopotu jako znane w Polsce miejsce pokazów i festiwali sztuki współczesnej, z których niejeden był głośnym wydarzeniem artystycznym. Okazałym też gmachem z lat międzywojennych jest sopocki Grand Hotel ukończony w 1927 roku, usytuowany nieopodal mola, na skraju plaży, gdzie pełni swoje dawne funkcje użytkowe i reprezentacyjne. W ostatnim okresie właśnie w jego salach otwarto już drugie z kolei sopockie kasyno gry. Sławę Sopotu od początku jego istnienia tworzy też Opera Leśna, którą zainicjował Paul WaltherSchAffer, kapelmistrz teatru miejskiego w Gdańsku. Założona w 1909 roku, modernizowana i osłonięta ogromnym dachem w 1964 roku, nie służy już prezentacji spektakli operowych takich jak niegdyś dzieła Ryszarda Wagnera. Po wojnie ów teatr w plenerze stał się znany przede wszystkim jako siedziba lżejszej mury. Tutaj, bowiem od 1961 roku odbywają się Międzynarodowe Festiwale Piosenki, które ściągają do Sopotu ogromne rzesze słuchaczy. W okresie międzywojennym życie codzienne mieszkańców Sopotu, których liczba tuż przed II wojną przekroczyła 30 tysięcy, podporządkowane było nie tylko rytmowi narzuconemu przez funkcje eleganckiego uzdrowiska. Miało też ono najściślejszy związek z wielką polityką, zwłaszcza po 1920 roku, kiedy na mocy traktatu wersalskiego Sopot włączono do obszaru Wolnego Miasta Gdańska, a zwłaszcza w czasach hitlerowskich. Tak jak i na innych terytoriach podporządkowanych władzom pruskim i niemieckim narosło tu wiele bolesnych konfliktów pomiędzy ludnością polską i niemiecką. Nie rozwiązała ich zmieniona sytuacja polityczna po 23 marca 1945 roku, kiedy Armia Czerwona wkroczyła do Sopotu. Te wzajemne odniesienia polsko-niemieckie od wielu już lat są przedmiotem rzeczowych badań historyków obu narodów, są przedmiotem analiz polityków. Są one także tematem rozważań pisarzy i publicystów, spośród których może najczęściej sięgamy po książki gdańszczanina Giuntera Grassa. Ten wrażliwy i mądry obserwator życia w przedwojennym Gdańsku jak niewielu innych autorów przypomina nam atmosferę tamtych lat i pomaga rozumieli te złożone sprawy, które tutaj wówczas się działy.