atrakcje firmy historia jedzenie sport baza noclegowa miasto imprezy cykliczne uzdrowisko

Przykryty dachem amfiteatr Opery Leśnej, usytuowany w malowniczym lesie, uważany jest za jedno z najpiękniejszych (i posiadających najlepszą akustykę) tego typu miejsc w Europie. Opera została wybudowana w 1909 r. W latach 20 tych odbywał się tu regularnie Festiwal Wagnerowski, rozsławiając to miejsce jako "drugie Bayreuth". Obiekt zajmuje powierzchnię 4 hektarów z widownią na 4500 miejsc i miejscem dla 110-osobowej orkiestry. Scena ma długość 50 m i ma powierzchnię 536 m2. Przez 35 lat historii Festiwalu zmieniała się jego nazwa, regulamin, organizatorzy. W latach 60 tych i na początku 70 tych, festiwal ten był typowym konkursem piosenki organizowanym przez Ministerstwo Kultury i Sztuki przy współpracy z Polską Agencją Artystyczną "PAGART". Jego uczestnikami byli znani i popularni w Europie artyści, tacy jak: Karel Gott (Czechosłowacja), Frida Boccara (Monako), Henri Dés (Szwajcaria), Izabelle Aubret (Francja), Salomé (Hiszpania) i inni.

W tych latach nie liczono się z kosztami, Sopocki Festiwal był transmitowany na wiele krajów. Bardziej dbano o reputacje niż o związane z tym koszty, zapraszano najsławniejszych wykonawców z całej Europy. Było to duże wydarzenie dla ówczesnych władz, dbających o prestiż Polski przede wszystkim w zaprzyjaźnionych krajach bloku wschodniego. W paru miejscach w Sopocie były rozstawiane stanowiska z monitorami gdzie można było na żywo oglądać transmisję z festiwalu. W późniejszych latach, w okresie stanu wojennego i przemian systemowych Festiwal Sopocki utracił trochę na swojej świetności i był realizowany z mniejszym tupetem. Ostatnie lata to troche większe ożywienie festiwalu i zamiast dwóch dni, występy trwają trzy dni jak za dawnych czasów.

Po bilety należy się udać do (i pamiętać, że data festiwalu to koniec sierpnia początek września, tydzień później niż dawniej):

BART, ul. Kościuszki 61, tel. 058 555 84 51, 0 58 555 84 52
kasa czynna od poniedziałku do piątku w godzinach 10.00-17.00

Opera Leśna, ul. Moniuszki 12, tel. 058 555 84 11
kasa czynna codziennie w godzinach 10.00-17.00 (od maja do września)

Pierwsze trzy Międzynarodowe Festiwale Piosenki na wybrzeżu (1961-1963) odbyły się w Gdańsku, w nieistniejącej już, strawionej w 1995 roku przez pożar, Hali Stoczni Gdańskiej. Nie brak jednak opinii, że właśnie festiwal uratował przed kompletną ruiną Operę Leśną, albowiem właśnie wraz z decyzją o organizacji tej imprezy w 1961 roku pojawiły się plany dotyczące remontu i przebudowy tego obiektu. Wtedy też, żeby uniezależnić się podczas tak ważnej imprezy od kaprysów pogody, postanowiono osłonić amfiteatr dachem.

Dopiero IV MFP w 1964 roku odbył się w Operze Leśnej, wyposażonej już na tę okazję w dach. W konkurencji polskich piosenek zwyciężyły wtedy Eurydyki tańczące w wykonaniu Anny German oraz brawurowy Grand valse brillante Ewy Demarczyk, z muzyką Zygmunta Koniecznego do słów Juliana Tuwima. Irena Santor, Violetta Villas, Jerzy Połomski, Sława Przybylska, Karin Stanek, Anna German, Ewa Demarczyk, Kasia Sobczyk, "Czerwono-Czarni", "No To Co", "Czerwone Gitary", Łucja Prus, Czesław Niemen, Urszula Sipińska, Irena Jarocka, Anna Jantar, Halina Kunicka, Maryla Rodowicz, Stan Borys, "Budka Suflera", Edyta Ceppert, Kayah, "Pod Budą", "De Mono", Edyta Bartosiewicz, Lora Szafran, Ryszard Rynkowski, Stanisław Sojka, Anita Lipnicka, Kasia Kowalska, Justyna Steczkowska, "Varius Mam"... Sopocki Festiwal to cała powojenna historia polskiej piosenki. To goście zagraniczni - i ci już znani, i ci, którym, jak Karelowi Cottowi czy Alle Pugaczowej, Sopot pomógł zrobić karierę. To także większe i mniejsze gwiazdy uświetniające koncerty - Charles Aznavour, Demis Roussos, "Boney M.", Petula Clark, Kim Wilde, Vanessa Mae, Annie Lennox, Chuck Berry, Kelly Family, "Vaya Con Dios", "Boyz II Men" i inni.

Przede wszystkim jednak sopocki MFP był przez wiele lat prawdziwym społecznym fenomenem. Wieczorem gromadził przed telewizorami całą Polskę i połowę widowni w krajach byłego obozu socjalistycznego. Obecność w leśnym amfiteatrze, wśród kołyszących się na boki tłumów, należała do dobrego tonu, do towarzyskiego szyku. Panie przeżywały kreacje Ireny Dziedzic i koafiury Krystyny Loski. Panowie z błyskiem szaleństwa w oczach czekali na występ pełnej temperamentu Hiszpanki Conchity Bautisty. Niektórzy dziennikarze do dziś wspominają jej improwizowany taniec na fortepianie podczas konferencji prasowej w sali koncertowej Grand Hotelu.

Podjazd Grand Hotelu, w którym kwaterowali festiwalowi wykonawcy, oblegały tabuny zbieraczy autografów, co też w jakiejś mierze budowano klimat wokół imprezy.

U schyłku lat siedemdziesiątych MFP przyjął formułę festiwalu Interwizji, pomyślanego jako socjalistyczna konkurencja dla kapitalistycznych konkursów Eurowizji. Publiczność wówczas z napięciem wpatrywała się w telefon - będzie połączenie ze stolicami obozu, czy też okaże się, iż do Eurowizji jeszcze daleko, daleko.

I tak kształt festiwalu ulegał przeróżnym modyfikacjom. To wprowadzano Dzień Polski, to znów Dzień Płytowy. Niezależnie od tego trwała zbiorowa fascynacja, atmosfera narodowego święta. Ową lukrowaną zjawiskowość definitywnie zburzył rok 1980. Oto jak w rozmowie z dziennikarzem wspominał tamten czas wieloletni reżyser sopockich popisów - Jerzy Cruza: "Festiwal przypadł w tym samym okresie, co dramatyczne strajki w Stoczni Gdańskiej im. Lenina. Wszyscy byliśmy w ogromnym napięciu. Zwłaszcza orkiestra czeska, której członkowie bali się, że wybuchną tu w Trójmieście jakieś strasznie krwawe historie. Na próbie trzasnęła nam z hukiem lampa, a oni w tym momencie uciekli ze sceny i za pięć minut spakowani siedzieli w autobusie gotowi do drogi. Wówczas też otrzymałem karę finansową za to, że na scenie Ałła Pugaczowa wyszła bez orkiestry i przeżegnała się przed publicznością".

Potem w historii imprezy nastąpiła przerwa. I reanimowany w 1984 roku MFP już nie odzyskał dawnej świetności. A po otwarciu na szeroki świat również oczekiwania publiczności uległy zmianie, urosły. Przez długi czas nie było wiadomo, co zrobić z festiwalem i kto ma się tym zająć. Oczywiście nowym władzom miasta bardzo zależało, aby festiwal znowu ożywił Sopot. Organizatorom chyba brak pomysłu, jak rozwiązać ten problem i przywrócić dawną euforię. Zaprasza się wiele międzynarodowych gwiazd, jak dotąd z częściowym tylko skutkiem. W rezultacie, na przykład, w 1996 roku zrezygnowali z konkursu o Grand Prix, zastępując go występami "dinozaurów" polskiej estrady. Twierdzono wówczas, że takie wyścigi nie mają sensu, są stratą czasu i pieniędzy na jury oraz nagrody i lepiej je przeznaczyć na gwiazdy.

Po roku wszystko się odmieniło. Konkurs o Grand Prix powrócił. Festiwal szuka swego miejsca w zmienionej rzeczywistości. Wprawdzie obecnie organizowany jest pod auspicjami telewizji państwowej, ale towarzyszą mu dużo mniejsze niż kiedyś emocje telewizyjnej publiczności. Mimo że ławki leśnego amfiteatru, podczas koncertów, jak dawniej zapełniają się po brzegi i widownia się bawi, ale jednak brakuje już tych dawnych emocji, kiedy cała Polska się bawiła i każdy mówił o Sopocie. Brakuje mu przede wszystkim znanych prezenterów, ludzi, którzy potrafili rozbawić publiczność, stara gwardia odeszły i nie ma ich, kto zastąpić. Kiedyś wystarczył telefon do pierwszego sekretarza partii z prośbą o pomoc, dzisiaj w realiach Polski kapitalistycznej sprawy są trochę bardziej skomplikowane.

Ale nie zapominajmy, mimo, że lata świetności skończyły i nic nie wskazuje aby festiwal znowu stał się fenomenem na skalę krajową to jednak Festiwal Sopocki jest nadal dużym wydarzeniem przyciągającym publiczność.

Po indywidualne zakupy testów na sterydy jak i osoby zainteresowane dystrybucją proszę o kontakt przez nasza główną stronę www.labmax.ca albo przez serwis sopot.net
To purchase steroids test kits and for world wide distribution enquiries please visit www.labmax.ca
Um Steroide Test-Kits zu kaufen und für weltweite Verteilungsanfragen besuchen Sie bitte www.labmax.ca
strona domowa